Pijalni wino&bistro.

4,7 158 opinii
Na podstawie opinii z Google

Na wrocławskim Grunwaldzie Pijalni łączy sezonową kuchnię europejską z kartą ponad 80 win, przede wszystkim naturalnych i pochodzących od małych producentów. To kameralny wine bar i bistro, w którym można wpaść na kieliszek, zamówić kilka talerzy do dzielenia albo zaplanować pełniejszą kolację.

Menu czerpie z polskich tradycji, francuskiej klasyki i śródziemnomorskiej prostoty. Pojawiają się tu między innymi tatar, ryby, dania warzywne, kopytka, mięso, sery, kiszonki i desery, a część potraw przygotowywana jest na żywym ogniu. Opcje wegetariańskie są stałym elementem karty, a dania wegańskie i bezglutenowe mogą powstać po wcześniejszym zgłoszeniu.

Najmocniejszym punktem Pijalni pozostaje wino. Dominika Szpakowska, założycielka i head sommelierka z wyróżnieniem WSET3, osobiście dobiera butelki do karty. Dzięki systemowi Coravin można spróbować także win, które zwykle rzadziej pojawiają się na kieliszki, bez konieczności zamawiania całej butelki.

Lokal ma około 25 miejsc i sezonowy ogródek, dlatego najlepiej pasuje na spokojne spotkanie, kolację we dwoje lub wieczór z przyjaciółmi przy kilku różnych winach. Pijalni otrzymały Bib Gourmand w Przewodniku MICHELIN Polska 2026, a w środku odbywają się także degustacje, kolacje tematyczne i wydarzenia kulinarno-winiarskie.

Zobacz nas na Instagramie.

Pijalni

Pijalni

@pijalni.winobistro · 7209 obserwujących

Obserwuj

Opinie gości.

4,7 158 opinii
Bart Bart

Bart Bart

Piękne miejsce z ogromnym potencjałem. Z Pijalni miałem już do czynienia wcześniej, kiedy jeszcze bistro miało siedzibę przy Placu Św. Macieja oraz przy okazji kolacji organizowanej w Piekarni Sąsiedzi w sierpniu 2024 roku. Po przenosinach na Wrocławczyka to była moja pierwsza wizyta Byliśmy w piątek 12.06 jakoś po 17:00, trochę w biegu więc na szybko zamówiliśmy tatar, szparagi w sosie z orzechów włoskich oraz kaczkę. Koncepcyjnie kuchnia się broni, menu jest sezonowe, dobrze przemyślane i zmienia się co jakiś czas Co do samych dań, to tatar był przepyszny, bób i strączki nadawały mu wiosennego charakteru a krem chlebowy uderzał lekko podfermentowanym blastem. To było zdecydowanie najlepsze z zamówionych dań i jednocześnie jeden z lepszych tatarów jakie ostatnio jadłem Co do szparagów, to sos z orzechów włoskich bardzo ciekawy, pomysłowy, fajnie zredukowany i smaczny. Same szparagi były troszeczkę łykowate, trzeba było się nieznacznie wysilić krojąc je, do tego mogłyby być trochę grubsze ale za to krótsze ;) Kaczka była OK ale skórka powinna być chrupka a nie była, była bardzo miękka. Dodatki do kaczki w postaci veloute z czosnku niedźwiedziego oraz selera bardzo smaczne i trafione Do delikatnej poprawy w mojej ocenie też prezentacja dań, szczególnie szparagi nie były zaprezentowane w jakiś powalający sposób Czas oczekiwania króciutki ale w lokalu poza nami było zaledwie kilka osób. Wina nie próbowaliśmy ponieważ nie mieliśmy takiej możliwości. Bardzo dobra kombucha Meduzyna, jedna z moich ulubionych Obsługa przemiła, kompetentna, elokwentna i autentycznie zaangażowana w obsługę i pomoc gościom, chyba najmocniejszy punkt tego miejsca Jeżeli chodzi o aranżację wnętrza, to lokal zaaranżowany klimatycznie, ze smakiem Rachunek za opisane dania i kombuchę wyniósł 234 PLN Generalnie drobne niedociągnięcia nie zmieniają bardzo pozytywnego odbioru całej wizyty. Pijalni to miejsce na bardzo wysokim poziomie, oby więcej takich miejsc w tym mieście Na pewno wrócimy :)

Opinia z Google · 2 miesiące temu
Joanna Grzywacz

Joanna Grzywacz

Hmmm… Wrocławski rynek gastronomiczny chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Skąd to wyróżnienie Michelin? Naprawdę nie wiem. Menu podobno jest sezonowe, więc może po prostu trafiliśmy na wyjątkowo słabszy moment, ale nasze doświadczenie było mocno rozczarowujące. Dania wyglądały poprawnie, jednak zabrakło smaku, charakteru i efektu „wow”, którego można oczekiwać po miejscu z takim wyróżnieniem. Potrawy były totalnie niedoprawione, a połączenia smaków sprawiały wrażenie przypadkowych. Na plus zdecydowanie zasługuje świetny sos w daniu z kurczakiem – to był najmocniejszy element całego posiłku. Bardzo dobry był również chleb z piekarni Sąsiedzi – chrupiący i świeży. Szkoda tylko, że najlepszym elementem obiadu okazało się pieczywo z zewnętrznej piekarni. Obsługa była uprzejma, jednak to jedzenie powinno być największym atutem restauracji – niestety, w naszym przypadku nie było. Dodatkowo siedzenie przy tzw. balkonowych stolikach ustawionych praktycznie na środku chodnika również nie należy do najprzyjemniejszych. Trudno mówić o komforcie, gdy co chwilę tuż obok przechodzą piesi. Wina które wybraliśmy również nie były godne uwagi. Za tę cenę we Wrocławiu można zjeść zdecydowanie lepiej. Być może trafiliśmy na gorszy dzień, ale po miejscu z takim wyróżnieniem oczekiwaliśmy zdecydowanie więcej.

Opinia z Google · miesiąc temu
Kotas J

Kotas J

Wybrałyśmy się po raz pierwszy skuszone świeżo zdobytą rekomendacją Michelin. Wystrój przyjemny, obsługa zaangażowana, naprawdę dobre wino pomarańczowe. Niestety nie można tego powiedzieć o spróbowanych przez nas daniach. Koreczki z anchovies obroniłyby się gdyby nie podanie ich ze zwykłymi, sklepowymi drylowanymi oliwkami ze słoika. „Kiszonki” według nas smakowały octowo. Dania główne dotarły do nas po blisko 45 minutach. Państwo siedzący przy stoliku obok, którzy siedli po nas dostali to samo danie, które my zamówiłyśmy dużo wcześniej. Sytuacja ta wzbudziła poruszenie u obsługi. Ciężko stwierdzić kto zawinił, czy obsługa czy kuchnia. Choć długo wyczekiwane to rozczarowujące. Przy tak prostym daniu jak pierogi leniwe należałoby zbudować ich restauracyjny charakter doskonałą techniką przyrządzenia i wysoką jakością produktów. W niektórych miejscach były po prostu przypalone. Pesto pod nimi nieprzyjemnie gorzkie. Szparagi stanowią przykład nieadekwatnego przełożenia ceny do ilości. Cztery cieniutkie, a do tego łykowate do tego stopnia, że niemożliwe było zjedzenie tego dania do końca. Mimo atrakcyjnie opisanych deserów zdecydowałyśmy się zakończyć naszą wizytę w Pijalnych (niekoniecznie jadalnych).

Opinia z Google · 2 miesiące temu
Karol Adamaszek

Karol Adamaszek

Wizyta w piątkowy, letni wieczór, z rezerwacją stolika. Byliśmy zachęceni rekomendacją Michelin, więc nastawialiśmy się na efektownie w smaku, pięknie podane talerzyki do dzielenia się. Koncept, którego obecnie chyba nikomu trzeba już tłumaczyć. Zamówiliśmy na początek pomarańczowe wino z polskiej winnicy w Lubuskiem, które było idealne w smaku. Następnie przeszliśmy do talerzyków: chłodnik z migdałów ze świeżymi czereśniami i młodą kapustą (wszystko komponowało się bez zarzutu), fasolka szparagowa w tempurze (odpowiednio chrupka, ale nic poza tym), sałatka z makrelą, jalapeno, morelą i kolendrą (zupełnie nietrafione połączenie, choć sama makrela cudownie miękka), gnudi z bobem i kurkami (poprawne, bez wyrazu). Na deser nie mieliśmy zbyt wiele miejsca, ale przekonaliśmy się bardzo pomocnej kelnerce do tortu z kremem szampańskim, który tego dnia był serwowany bezpłatnie. Reasumując: doceniamy starania szefa kuchni i widzimy potencjał na zrobienie karty, która naprawdę będzie oryginalna, na tle konkurencji. Sam lokal standardowy w wystroju, nas ujęło logo stopy z kieliszkiem❤️

Opinia z Google · miesiąc temu
Szymon

Szymon

To miejsce jest trochę oddalone od mojego miejsca zamieszkania, więc nie bywam tu często. Tym razem postanowiłem je ponownie odwiedzić, ponieważ zostało wyróżnione w przewodniku Michelin. 1. Bogata karta win Można tu spróbować wielu wyjątkowych szczepów win, których nie spotyka się w większości innych wine barów. 2. Jeszcze lepsza kuchnia Dania stały się bardziej dopracowane i oferują bogatsze, bardziej złożone smaki. Szczególnie zapadł mi w pamięć tatar wołowy, podany w bardzo oryginalny sposób – można go było zjeść na jeden kęs, zawiniętego niczym koreański ssam. Dziękuję za wspaniałe doświadczenie. Na pewno chętnie wrócę!

Opinia z Google · miesiąc temu
Magdalena Kruk

Magdalena Kruk

Właśnie dostali Bib Gourmand od Michelin i naprawdę iii nie ma w tym żadnej niespodzianki dla tych, którzy tu bywają regularnie. Robimy tu nasze eventy Wina i Kina i Dominika jest po prostu wyjątkowa ma ten rzadki talent do tego, żeby wszystko działało dokładnie tak jak powinno, i do ludzi, i do jedzenia, i do wina. Karta win niszowa i przemyślana, jedzenie proste ale z charakterem, klimat miejsca robi swoje — cegła, luz, poczucie że trafiłeś dokładnie tam gdzie trzeba. Jedno z tych miejsc we Wrocławiu, gdzie wracasz bez zastanowienia 🫶

Opinia z Google · 2 miesiące temu

Miejsce polecane w przewodnikach.

  1. Nocne życie

    Wine bary we Wrocławiu