Opinie gości.
anastazja faruga
Kiedyś smacznie, dziś duży zawód kulinarny i brak profesjonalizmu Do wrocławskiego Orzo wybrałam się z gośćmi z sentymentem, pamiętając tę restaurację z dawnych, udanych wizyt. Niestety, to co zastaliśmy na talerzach, okazało się ogromnym rozczarowaniem. Dawna jakość to już najwyraźniej przeszłość. Razem z jednym z moich gości zamówiłam danie z cielęciny i sosu tuńczykowego – wariację na temat vitello tonnato, która okazała się kulinarnym nieporozumieniem. Regularnie jadam tatary i carpaccio, surowe mięso nie jest dla mnie problemem, ale to tutaj było kiepskiej jakości, ciągnące się i po prostu niesmaczne. Sos był zupełnie bez wyrazu i brakowało w nim smaku tuńczyka, a całości dopełniły wysuszone, słone kapary zamiast mięsistych owoców w zalewie. Danie było na tyle złe, że część byłam zmuszona wypluć w serwetkę, a 3/4 zostawiłam na talerzu. Mój gość swoją porcję zjadł tylko dlatego, że było mu głupio zostawić pełny talerz, skoro to ja płaciłam za kolację. Drugi z moich gości zamówił makaron z pesto pistacjowym i burratą. Makaron podano totalnie rozgotowany, bardzo daleko mu było do al dente. Danie było tak mdłe, że dopiero po solidnym dosoleniu i popieprzeniu nadawało się do zjedzenia. Sama burrata była smaczna, podobnie jak focaccia, choć jej miniaturowy rozmiar przy tej cenie pozostawia sporo do życzenia. Drinki poprawne, ale bez szału, za to 39 złotych za napój bezalkoholowy składający się z wody gazowanej, syropu cukrowego, mięty i cytryny to już duża przesada. Najbardziej jednak rozczarowało mnie podejście do klienta. Przy odbiorze talerzy wprost zgłosiłam kelnerowi problem z cielęciną i pokazałam, że zostawiłam prawie całe danie. Nie usłyszałam nawet zwykłego „przepraszam”, nie zaproponowano też żadnej formy rekompensaty. Ceny w lokalu są wysokie, więc tym bardziej oczekuje się jakości na talerzu i odpowiednich standardów obsługi. Rzadko wystawiam tak krytyczne opinie, ale tym razem mocno się zawiedliśmy. Nie polecam.
Piotr Majcher
Zacznę od wspaniałego klimatu, który w dużej mierze tworzy super dobrana muzyka, klasyczne krzesła oraz spora ilość zieleni. To wszystko łączy się doskonale z industrialnym stylem lokalu. Na wyróżnienie zasługuje też obsługująca mnie Pani kelnerka (blond/platynowe włosy, upięte w kucyk): sympatyczna, taktowna, delikatna w obyciu, otwarta i uważna na klienta, z bardzo ciepłym głosem. Delikatny uśmiech pozwala czuć się mile widzianym gościem. To również wielki atut tego miejsca. 👍🙂🌷 Zamówiony zestaw lunchowy: Foccacia z solą - chrupiąca i gorąca - idealna; Bigoli Carbonara deko więcej niż al dente, co pozwala rozkoszować się w pełni subtelnym smakiem (osobiście oddałbym trzy zielone oliwki); deserowa Panna Cotta wykwintna, dosłowna poezja smaku, a jadłem ja już w wielu miejscach. Miejsce szczerze polecam. Mają tutaj także ogródek w podcieniach.
A. Nat
Liczyłam na coś więcej w tym miejscu. Drinki ok. Stół na tyle wyszczerbiony, że pozaciągał mi bluzkę. Wydawało mi się, iż lokal ma większy standard (krzesła jak w barze). Makaron 5/10. Musieliśmy go doprawiać. Na zdjęciu w menu były małże także w muszlach - na talerzu ich zabrakło. Porcja skromna, zwłaszcza w tej cenie. Mega minus za brak klasycznego menu - nie masz telefonu nie zamówisz chyba. Cena za „deskę” serów i wędlin..
Patryk Skwarski (FullSize)
Świetne miejsce na lunch — serio, chyba najlepsza miejscówka w okolicy. Jedzenie jest pyszne, świeże i zawsze wychodzi tak, jak powinno. Obsługa miła, atmosfera fajna, człowiek po prostu lubi tam wracać. Jeśli ktoś szuka pewniaka na szybki, dobry i przyjemny lunch, to Orzo Blu dowozi za każdym razem.
Adrianna Ludwig
Bardzo przyjemna atmosfera ✨🥂 Pyszny tatar, Makaron, tiramisu, lemoniada jaśminowa i inne pyszności! Idealne miejsce do świętowania jubileuszu ☺️✨🥂 Miejsce przyjazne i przystosowane również do małych dzieci ☺️
Viktoria N
Miejsce jest w porządku. Jedzenie smaczne, obsługa miła, a atmosfera przyjemna. Wszystko na dobrym poziomie, choć bez większego efektu „wow”. Ogólnie pozytywne wrażenie.